MĘTLIK

Ten, z kolejnym nowym rokiem

Od wielu lat czekałam na moment, kiedy nadejście nowego roku będzie budziło we mnie ekscytację i pozytywne uczucia. Jak mogłam się spodziewać (chociaż spodziewałam się naiwnie czegoś innego) i w tym roku taki moment nie nadszedł.

Od dawien dawna lata lecą jakby bez mojej zgody. Nawet gdyby ktoś przyjmował wnioski o przesunięcie nowego roku na jakiś dalszy termin, a ja taki wniosek bym złożyła (bo złożyłabym niewątpliwie) zważając na mój stan psychiczny, wniosek od razu by odrzucono. Tak więc kolejny rok pojawił się i trwa bez mojej zgody i przy całkowitej dezaprobacie mojej buntowniczej duszy, a że czasu nikt zatrzymać nie może jest to tylko i wyłącznie mój problem HA HA!

Podsumowania nie będzie, bo nie czuję, żeby ten czas wymagał jakiegoś podsumowania, aczkolwiek akceptuję podsumowania u innych, więc jak chcecie podsumowywać, to bardzo was proszę i życzę powodzenia 🙂 Żadnych nowych postanowień też nie będzie, bo nie, bo ja postanowienia robię w innym terminie (innym niż wszyscy) i albo ich dotrzymuję, albo nie (to akurat jak wszyscy).

Właśnie zdałam sobie też sprawę, że z dwóch dat, których nie lubię (urodziny i sylwester), bardziej lubię moje urodziny, bo jakoś cyfra oznaczająca mój wiek, to tylko cyfra i o niczym nie świadczy, za to bardzo nie lubię nowego roku, bo to już zdecydowanie świadczy o tym, że czas leci i nie rozumiem tej radości u ludzi, bo przecież okazji do wychylenia kieliszka można znaleźć wiele. Upraszczając… wszystko to, co przed chwilą napisałam, idealnie obrazuje, dlaczego moje wnioski o przesunięcie nowego roku byłyby ustawicznie odrzucane.

Na zakończenie zaś stwierdzam, że skoro standardowy nowy rok zwykle mnie zawodzi, postanawiam od teraz obchodzić go w innym terminie. Nie zdecydowałam jeszcze w jakim, jak postanowię dam znać. A wszystkim tym, którzy obchodzą go jak należy, życzę samych wspaniałości. Rozwijajcie się, spełniajcie marzenia i bądźcie szczęśliwi!

xo

A.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.