MĘTLIK

Mętlik, bałagan, nieporządek. Moje wariacje na temat życia, ludzi, muzyki, sztuki. Wszystko, co jest dla mnie mniej lub bardziej ważne, aczkolwiek trudne do usystematyzowania.

  • MĘTLIK

    Widziałam wczoraj wielu pięknych ludzi

    Nie da się ukryć, że częściej stronie od tłumów niż z rozmysłem rzucam się w wir ludzkich głów. Wyjątkiem są koncerty, imprezy plenerowe i moje ulubione wizyty w barze. Choć niechętnie, muszę przyznać, że te ostatnie skutecznie pacyfikuje nielubiana koleżanka Dorosłe Życie, po mężu Zmęczenie. Funkcjonujemy jak stare dobre małżeństwo ja swoje ona swoje, nigdy nie dochodzimy do porozumienia, a jednak wszystko działa. Poza całkiem fantastycznym czasem zdarzają się też dni, kiedy przeszkadza mi…jakby to ująć… wszystko. Siedzenie, chodzenie, leżenie, muzyka, cisza, szum lodówki czy delikatne buczenie włączonego głośnika. Nic nie pomaga. Na ciszę nie pomaga muzyka, a na muzykę…

  • MĘTLIK

    Ten w którym miasto krzyczy sztuką

    Mam ostatnio dziwne wrażenie, że te wiosenne dni, zamiast dodawać mi weny, jakby ją zabierają. Nie wiem co, ani jak pisać. Mętlik totalny, tego w tej chwili doświadczam. Niemniej jednak od samego początku miałam świadomość, że ta fanaberia to jeden wielki bałagan. Brak składu, ładu i jakiejś takiej minimalnej harmonii, więc nie ma się co obrażać, winić siebie, wiosny, dnia czy nocy tylko po prostu walczyć o kolejny fantastyczny dzień, a co ma być, to będzie. Ostatnio dość sporo się szwendam po różnych zakamarkach, a oznacza to tylko jedno. Im więcej na głowie mam zajęć i obowiązków, tym więcej czasu…

  • MĘTLIK

    Ten z Laską i ważnym pytaniem

    Mój nowy rok pełen radości, konfetti i różowych jednorożców nadchodzi powoli. Wcale się tym nie martwię, bo przeczytałam, że znowu odnotowano spadek bezrobocia i jest ono aktualnie rekordowo niskie, a wynosi tylko 6,6%. Hej! To bardzo pozytywnie nastrajająca informacja! Nastroiła was pozytywnie? No właśnie, też tak czułam. Wiecie, bawi mnie to teraz, bo odkryłam, że skłonna byłam wierzyć w te dane, tylko wtedy kiedy pracę posiadałam, ale to temat rzeka, po co więc strzępić sobie język? Nie warto. Warto za to wierzyć, mieć nadzieję i determinację, które skłonią nas do działania. Ostatnio często chodzą mi po głowie te słowa: „W…

  • MĘTLIK

    Ten z małym nowym rokiem

    Dnia 3 kwietnia w iście wiosennej temperaturze 11 stopni Celsjusza i halnym przewracającym śmietniki i ledwo wyrosłe drzewa, otworzyłam okres poświąteczny. Chciałam zacząć kolejny mały nowy rok. Taki z postanowieniami i odstawieniem słodyczy (na pewno) i alkoholu (może). Taki z bieganiem i dietą. Miałam dopełnić to wszystko pozytywnym nastawieniem, wiarą w to, że wszystko jest możliwe, że każdy dostaje to, na co się odważy, wiarą w to, że nie umrę w tym miesiącu z głodu, a ta wielka aglomeracja, do której przyjdzie mi wrócić, będzie dla mnie łaskawa. Miałam. Zamiast tego zrobiłam sobie kolejną zbyt słodką kawę, z mlekiem zdecydowanie…