• MĘTLIK

    Ten w którym miasto krzyczy sztuką

    Mam ostatnio dziwne wrażenie, że te wiosenne dni, zamiast dodawać mi weny, jakby ją zabierają. Nie wiem co, ani jak pisać. Mętlik totalny, tego w tej chwili doświadczam. Niemniej jednak od samego początku miałam świadomość, że ta fanaberia to jeden wielki bałagan. Brak składu, ładu i jakiejś takiej minimalnej harmonii, więc nie ma się co obrażać, winić siebie, wiosny, dnia czy nocy tylko po prostu walczyć o kolejny fantastyczny dzień, a co ma być, to będzie. Ostatnio dość sporo się szwendam po różnych zakamarkach, a oznacza to tylko jedno. Im więcej na głowie mam zajęć i obowiązków, tym więcej czasu…

  • POZOSTAŁE

    No i gdzie się szwendasz?

    Niedziela. Słońce grzeje lica. Spacerujemy po czymś, co powinno, ale nie przypomina Ogrodów Semiramidy. Napawamy się niehandlową niedzielą z myślą o tym jak przehandlować swoją wolność z poniedziałku i nagle stajemy przed otwartą bramą. Jak tu nie wejść? Przedzieramy się przez hałdy piasku i naszym oczom ukazuje się obszarpany, nieładny, stary budynek. Szyby powybijane, tynk leci ze ścian, a wokół nie ma żywej duszy. Gdybym była sama, prawdopodobnie zawróciłabym w tamtej chwili, ale że kompan był bardziej zainteresowany tym tematem niż ja, nie mogłam nie spróbować. Nim się obejrzałam, moja natura żądna wrażeń wzięła górę i po chwili szłam już…